Wrak samolotu na Islandii – Dakota C-117
wrak samolotu Islandia

Islandia słynie z nieskazitelnej przyrody, licznych gejzerów, wodospadów i lodowców. Turystów na wyspę przyciąga zorza polarna, czarne plaże oraz możliwość eksploracji słynnych lodowych jaskiń. Od kilkunastu lat, na turystyczną mapę Islandii wdarł się również znajdujący się na czarnej plaży Sólheimasandur, wrak amerykańskiego wojskowego samolotu Dakota C-117, który awaryjnie lądował tam prawie pół wieku temu.

Samolot zyskał sławę w 2007 roku, za sprawą islandzkiej grupy muzycznej Sigur Rós, aby następnie być wykorzystywanym jako obiekt niezliczonych fotografii oraz plan filmów i klipów muzycznych. Na YouTube klipy, w których wykorzystywana była kosmiczna sceneria czarnej plaży oraz wrak samolotu obejrzano łącznie ponad miliard razy, tworząc z niego jedną z najpopularniejszych islandzkich atrakcji.

Z artykułu dowiesz się jak dojechać i dojść do wraku samolotu, gdzie zaparkować samochód oraz przede wszystkim skąd wrak wziął się na czarnej plaży i dlaczego leży tam do dziś.

Jeśli wybierasz się na Islandię zimą, z pewnością zainteresuje Cię również poradnik Zorza Polarna na Islandii – jak ją znaleźć? oraz artykuł o innej bezpłatnej atrakcji – Gorącej Rzece Hveragerði

samolot leżący na czarnej plaży

Wrak samolotu na czarnej plaży Sólheimasandur – dojazd i informacje praktyczne

adres: plaża Sólheimasandur, Islandia
współrzędne GPS: 63.490828, -19.363751 (parking), 63.459097, -19.364807 (wrak samolotu)
cena parkingu: bezpłatny
godziny otwarcia: całą dobę (nie rekomendujemy wizyty po ciemku)
wstęp: bezpłatny

parking
wrak samolotu

Samolot znajduje się na czarnej plaży Sólheimasandur, około dwudziestu kilometrów od miejscowości Vík í Mýrdal na południu Islandii. Dojście do wraku możliwe jest z parkingu znajdującego się bezpośrednio przy drodze numer 1. Parking jest bezpłatny, podobnie jak wejście na plażę i oglądanie samolotu.

droga od samolotu
Dojście do samolotu ułatwia droga i żółte drogowe słupki rozstawione co 50 metrów. Kilka kilometrów bezkresu zdaje się ciągnąć w nieskończoność. Gdy obrócimy się w stronę parkingu, zobaczymy góry, które wydają się być dość blisko. Oddalone są jednak o około 10 kilometrów.

Dojście do samolotu z parkingu wymaga przejścia około 3,5 kilometra w jedną stronę. Czas dojścia uzależniony jest od warunków atmosferycznych oraz tempa. W zimie, gdy plaża jest zamarznięta a podłoże twarde, przy dobrej pogodzie dojście jest łatwe. Nam przejście w jedną stronę zajęło około 40 minut z przerwami na zdjęcia. Latem, gdy podłoże jest grząskie lub podczas złych warunków pogodowych, dojście może być trudniejsze i dłuższe. Według tablic znajdujących się przy parkingu jest to około 1,5-2 godziny w jedną stronę. Najlepiej trzymać się utwardzonej drogi, którą porusza się ogromny autobus przewożący do wraku turystów. Ze względu na wszechogarniający bezkres, po przejściu 2 kilometrów horyzont nadal niezbyt się przybliża. Wrak samolotu będzie widoczny dopiero 300-400 metrów od niego.

wrak samolotu z oddali

Nie rekomendujemy wybierania się pieszo do wraku podczas złych warunków pogodowych. Mająca 4 kilometry szerokości plaża, wyglądem przypomina pustynię i podczas gęstej mgły, po zmroku lub podczas śnieżycy możemy łatwo stracić orientację i zgubić drogę. Podczas złych warunków atmosferycznych łatwo o szybkie wyziębienie organizmu i śmierć. Jeśli doszłoby do takiej sytuacji najlepiej skorzystać z kompasu i kierować się na północ (dojdziemy do parkingu lub drogi numer 1).

Ciekawostka: W miejscu tym mogą wystąpić też Jökulhlaup, czyli gwałtowne powodzie lodowcowe, spowodowane wybuchem pobliskiego wulkanu Katla znajdującego się pod lodowcem Mýrdalsjökull. To właśnie powodzie, przypominające nieco małe tsunami pędzące w odwrotnym kierunku (od lądu do oceanu), stworzyły kosmiczny krajobraz tej części wyspy. Na szczęście, mimo iż Katla jest jednym z najaktywniejszych islandzkich wulkanów, wybucha średnio dwa razy na sto lat (od momentu zasiedlenia wyspy w 870 roku wybuchała 20 razy). Ostatnia erupcja miała miejsce w 1918, a fala powodziowa pędziła z prędkością 54 km/h (15 m/s).

autobus dowożący turystów do wraku
Autobus dowożący niektórych turystów do wraku robi wrażenie.

Do samego samolotu do 2016 roku można było dojechać własnym samochodem. Ze względu na ogromną popularność tego miejsca i ogromnej liczby osób podjeżdżających pod wrak, właściciele zamknęli teren dla ruchu samochodowego. Do wraku obecnie można dojechać jedynie specjalnym autobusem, który kursuje co około 30 minut, od godziny 10:00 do 17:00. Bilet w dwie strony kosztuje 2 500 ISK (ok. 80 zł) za osobę.

Zwiedzanie samolotu

Na miejscu nie ma nikogo kto pilnowałby samolotu. Niestety, popularność mu nie służy i jest coraz bardziej zdewastowany. Mimo zakazu, turyści wchodzą na jego dach oraz do sypiącej się kabiny pilota w celu zrobienia sobie zdjęć.

wrak samolotu dakota c117

Moje odczucia co do tego miejsca były mieszane. Sam wrak jest ciekawy i wdzięczny do fotografowania. Niestety wybraliśmy się tu w środku dnia, musieliśmy więc dzielić się samolotem z innymi turystami, którzy nie potrafili uszanować innych i urządzali sobie długie sesje w środku lub na wraku, przy okazji jeszcze bardziej go dewastując. Tylko przy nas pewna Azjatka próbująca wejść do kabiny sprawiła, że odpadły od niej jakieś niewielkie elementy.

Jeśli chcecie zrobić ładne zdjęcia samolotu bez stojących na nim ludzi, najlepiej poczekać do momentu odjazdu autobusu. Wtedy przy samolocie robi się dużo luźniej. Warto również wybrać się tu rano. Pamiętajcie również o tym, aby swoimi działaniami nie doprowadzać do dalszego niszczenia samolotu.

zniszczony kadłub samolotu

Historia wraku samolotu Dakota C-117

Od 1941 do 2006 roku na Islandii znajdowała się amerykańska baza wojskowa. Amerykanie zajęli wyspę z powodu jej strategicznego położenia na Oceanie Atlantyckim, a ich obecność związana była z II Wojną Światową, a następnie z Zimną Wojną przeciwko ZSRR. Katastrofy i wypadki lotnicze na Islandii nie były niczym niezwykłym, wyspa charakteryzowała się trudnymi dla lotników warunkami oraz surowym klimatem. Do momentu wypadku Dakoty C-117 w 1973 roku, amerykańskie samoloty uczestniczyły aż w 385 wypadkach lotniczych. Zdarzały się one średnio raz w miesiącu.

Przebieg katastrofy

W środę 21 listopada 1973 roku doszło na Islandii do niewielkiej katastrofy lotniczej, której skutki możemy oglądać do dziś. Tego dnia, należący do stacjonujących na wyspie Amerykanów wojskowy samolot Douglas C-47 Skytrain (potocznie nazywany Dakotą) awaryjnie lądował na czarnej plaży Sólheimasandur, nieopodal lodowca Vatnajökull.

Samolot z 7 osobami na pokładzie, lecący z niewielkiego lotniska Hofn Hornafjördur (HFN/BIHN) na wschodzie wyspy do głównej bazy wojsk amerykańskich w Keflaviku, przelatując nad największym lodowcem europy Vatnajökull wpadł w silne turbulencje. Prawdopodobnie na skutek nagłego ochłodzenia oba turbośmigłowe silniki Wright R-1820-80 zatrzymały się. Pamiętająca jeszcze czasy II Wojny Światowej (pierwszy lot w 1944) maszyna, pilotowana przez doświadczonego kapitana Jamesa Wicke’a szybko traci wysokość, a zderzenie z potężnym lodowcem wydaje się nieuniknione. Stery przejmuje 26-letni porucznik Gregory Fletcher, który kieruje maszynę na południe, w kierunku oceanu i czarnej plaży Sólheimasandur. Pilot wiedząc, że nie może wodować samolotu, bo zimna woda szybko doprowadzi do wychłodzenia i śmierci załogi, decyduje się na lądowanie ślizgiem wzdłuż linii brzegowej. Lądowanie kończy się sukcesem, samolot prześlizguje się 27 metrów po zamarzniętej plaży zatrzymując się 8 metrów od brzegu. Fletcher mimo niewielkiego doświadczenia (ma wylatane tylko 21 godzin na samolocie tego typu) wychodzi z sytuacji obronną ręką. Wszyscy członkowie załogi opuszczają samolot o własnych siłach i wzywają wsparcie.

wnętrze samolotu
Wnętrze samolotu jest puste. Najdroższy ocalały sprzęt elektroniczny Amerykanie zabrali ze sobą. Pozostałe cenne elementy zostały poddane „recyklingowi” przez mieszkańców wyspy.

Całe zdarzenie ze swojej farmy oglądają Einar Thorsteinsson oraz jego żona Eyrún Sæmundsdóttir. Małżonkowie nie mają wspólnego nazwiska, bo na Islandii nie ma nazwisk – Einar to syn Thorsteina, a Eyrun córka Sæmundsa. Widząc spadający samolot, farmerzy postanowili jak najszybciej pospieszyć z pomocą. Pech chciał, że w ich ciągniku nie było akurat paliwa, na miejsce musieli więc dotrzeć pieszo, przedzierając się 5 kilometrów przez gęstą mgłę po trudnym i oblodzonym terenie. Gdy docierają do samolotu na miejscu nie ma już nikogo. Amerykańscy żołnierze zostali ewakuowani przy pomocy helikoptera w ciągu godziny od awaryjnego lądowania. Amerykanie po ewakuacji wymontowali najcenniejsze, nadające się jeszcze do użytku części elektroniczne, pozostawiając zniszczony kadłub samolotu.

Gregory Fletcher za swoje zasługi zostanie później odznaczony Brązową Gwiazdą (eng. Bronze Star Medal, 11. najważniejsze amerykańskie odznaczenie wojskowe). Nie zdecyduje się jednak na karierę wojskową, pozostając uznanym prawnikiem i biznesmenem. Przez całą swoją karierę zawodową będzie związany z lotnictwem cywilnym i wojskowym. W 2012 roku opublikuje książkę Intrepid Aviators, a w 2019 roku zostanie nominowany na członka rady Memphis-Shelby County Airport Authority (MSCAA).

niszczejący wrak

Późniejsze dzieje wraku Dakoty C-117

Gdy Einar i Eyrun dotarli do pustego wraku byli przekonani, że całość zostanie w przyszłości usunięta. Ostatecznie nic takiego nie miało miejsca, bo na mocy porozumienia islandzko-amerykańskiego to właściciel gruntu miał być odpowiedzialny za posprzątanie wraku, w zamian za stosowne odszkodowanie wypłacane na podstawie specjalnego wniosku.

Wrak leżał przez kolejne lata na plaży nikomu nie przeszkadzając. Widoczne na nim liczne ślady po kulach są wynikiem tego, że właściciel działki Einar Thorsteinsson pewnego dnia postanowił zaprosić do siebie przyjaciół, z którymi urządził sobie z wraku samolotu nietypową tarczę strzelecką.

Samolot przez lata leżał na plaży zapomniany. Do 1994 roku miał jeszcze ogon, który właściciel gruntu oddał Helgi Jónssonowi. Helgi, na którego działce również rozbiła się amerykańska Dakota, postanowił urządzić z niej dom mieszkalny, brakowało mu tylko ogona, który za pomocą ciężkiego sprzętu oddzielili i przetransportowali na jego działkę.

tył samolotu
Do 1994 roku wrak samolotu posiadał również ogon. Dziś pozostałością po nim jest jedynie duża dziura w jego tylnej części.

Drugie życie samolot zyskał w 2007 roku, kiedy islandzka grupa rockowa Sigur Rós opublikowała film dokumentujący trasę koncertową, podczas której odbyli serię niezapowiedzianych, darmowych koncertów. W filmie zostały pokazane ujęcia wraku, do którego z czasem zaczęli zjeżdżać się fotografowie z całego świata. Wrak zyskiwał na popularności, w 2015 roku nagrano tu klip do piosenki promujący bollywoodzki hit Gerua (sama piosenka ma na YouTube już prawie 300 milionów wyświetleń). W tym samym roku samolot posłużył jako tło do klipu Justina Biebera, który w piosence I’ll Show You jeździ po dachu wraku na deskorolce (ponad 450 milionów wyświetleń na YouTube).

Podsumowanie

Wrak samolotu Dakota to dość nietypowa jak na Islandię atrakcja, która może być ciekawym przerywnikiem od ciągłego oglądania wodospadów, gejzerów czy lodowców. Wybierając się tu zastanów się jednak czy na pewno lubisz tego typu atrakcje. Przejście w dwie strony oraz oglądanie samolotu może zająć od 2 do 5 godzin, które możesz przeznaczyć na inne interesujące atrakcje. My podczas naszych podróży chętnie odwiedzamy podobne miejsca, widzieliśmy już wrak statku Evangelia, opuszczony kompleks Olimpijski w Sarajewie czy Czarnobyl. Dodatkowo nieco monotonne przejście po lodowej pustyni, którą stała się w zimie czarna plaża, było dla nas ciekawym przeżyciem, nie żałujemy więc poświęconego na nie czasu.

Komentarze

Komentarzy