Eurotrip #22 Węgierskie jedzenie

Poranek

Miejsce noclegowe, które wybraliśmy okazało się być bardzo dobre. Rano nie było tu żadnych krów ani byków! Wstaliśmy około godziny 7:00 i byliśmy dość wyspani, mimo iż noc była duszna i gorąca.

Posprzątaliśmy trochę busa, przygotowaliśmy śniadanie i około godziny 12:00 wyruszyliśmy w drogę.

Wielka węgierska wyżerka

Naszym celem na dziś było przejechanie kilkuset kilometrów i zbliżenie się do granicy ze Słowenią. Po drodze, na obwodnicy Budapesztu zatrzymaliśmy się w lokalu Gastland na obiad. Gastland to niewielka węgierska sieć lokali z jedzeniem podawanym w formule „płacisz raz jesz ile chcesz”. Ceny w nich, jak na warunki węgierskie, są bardzo korzystne. Jeden z czterech ich punktów mieści się w centrum Budapesztu, więc jeśli chcecie tam zajrzeć przy okazji wizyty w stolicy Węgier zerknijcie do artykułu Gdzie zjeść w Budapeszcie?

W lokalu przy obwodnicy M0, do posiłku za 1390 forintów należy obowiązkowo zamówić napój, łączny koszt to około 1700 forintów, czyli jakieś 18 zł. W tej cenie mogliśmy spróbować sporej liczby tradycyjnych węgierskich potraw, w tym również gulaszu.

Wieczór

Najedzeni kontynuowaliśmy naszą podróż, jadąc wzdłuż Balatonu na południe kraju. Nocleg około godziny 19:00 znaleźliśmy na cichym parkingu przy autostradzie. Tym razem nie było na nim stacji benzynowej, a jedynie toalety i punkt czerpania wody.

Oprócz nas wieczorem nie było tu żadnego samochodu osobowego, a na pobliskiej części dla ciężarówek stało kilka pojazdów. Dziś przejechaliśmy 431 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy