Eurotrip #85 Targ rybny w Santander

Dzisiejsza noc była dość chłodna. Po przebudzeniu się postanowiliśmy, mimo chłodu, skorzystać z bieżącej wody jaka była na naszym miejscu noclegowym i umyć włosy. Na śniadanie zjedliśmy quesadille, takie jak na kolację i wyruszyliśmy do pierwszego miasta, które mieliśmy zwiedzać od kilku dni – Santanderu.

Targ rybny w Santander

Zaparkowanie poszło nam dość gładko. Na początek udaliśmy się na targ rybny. Wybór ryb i owoców morza w Hiszpanii jest bardzo duży, chciałbym tu kiedyś zamieszkać, aby móc spróbować wszystkich dostępnych tu produktów.

W hali targowej, gdzie odbywa się targ rybny, na wyższym poziomie sprzedawane są warzywa, mięsa i sery. Niestety, tutaj nie było degustacji, a szkoda, bo gdybym tylko trafił na tak dobre chorizo, jak to kupione przez nas w Oviedo, to zdecydowanie kupiłbym go więcej niż ostatnio. Kiełbasy wyglądały imponująco, ale nie chciałem ich brać w ciemno.

W centrum hali targowej znajdował się mały otwarty bar-kawiarnia, gdzie zamówiliśmy po kanapce z tortillą de patatas oraz smażoną kiełbasą i boczkiem. Obie były bardzo dobre i dość tanie – kosztowały po 1,2 euro.

Półwysep de la Magdalena

Trochę pospacerowaliśmy po stolicy Kantabrii, a następnie ruszyliśmy do jego parkowej części. Półwysep de la Magdalena jest piękny, ale widać już tu jesień. Po spacerze parkiem i obejrzeniu okazałego Palacio de la Magdalena, udaliśmy się do samochodu zahaczając jeszcze o wystawione w parku historyczne żaglowce – karawele.

Nocleg

Wstąpiliśmy do marketu, gdzie zrobiliśmy zakupy na dzisiejszą kolację. Tym razem w planach były tapas oraz chili con carne, które mieliśmy zjeść również na śniadanie. Do miejsca noclegowego, znajdującego się już w Kraju Basków dotarliśmy około 18:00.

Po ugotowaniu kolacji i pracy przy komputerach położyliśmy się spać około godziny 24:00. Dziś przejechaliśmy 151 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy