Eurotrip #83 Nudny dzień nad oceanem

Obudziliśmy się chwilę przed 9:00. Pogoda dziś nie zapowiadała się najlepiej, w nocy co prawda nie padało i nie było jakoś szczególnie zimno, ale panowała duża wilgotność. Nasze pranie rano było jeszcze bardziej mokre niż wieczorem. Prognoza na dalszą część dnia zapowiadała się jednak dość optymistycznie.

Z racji, że nasze pranie nie wyschło, a zbieranie się zajęło nam dość długo, postanowiliśmy, że zostaniemy tu jeszcze jedną noc. W końcu nie zawsze mamy prysznic koło miejsca noclegowego, a ten parking z racji sporej ilości kamperów i vanów (nocowało tu około 20 samochodów) ma bardzo kempingową atmosferę.

Muszelki, sos pomidorowy i księgowość

Kasia poszła na plażę zbierać muszelki, a ja zająłem się księgowością. Dziś ostatni dzień miesiąca, więc dobrze zamknąć wszystkie otwarte sprawy, aby mieć spokój i odpowiedni zapas czasu do terminu wysłania deklaracji i opłacenia podatków.

W niedzielę w Asturii wszystkie markety są zamknięte, na szczęście zawsze mamy ze sobą zapasy, więc mimo iż nie planowaliśmy wcześniej tu zostawać, to mieliśmy co zjeść na obiad i kolację. Na obiad przygotowaliśmy makaron spaghetti z sosem pomidorowym (pulpa pomidorowa kupiona jeszcze we Włoszech), a na kolację płatki owsiane z rodzynkami. Sos pomidorowy nie był tak dobry jak ragu bolognese, jakieś mięso z pewnością by go urozmaiciło, no ale trudno.

Dziś nie przejechaliśmy żadnych kilometrów, a spać położyliśmy się znów około północy.

Komentarze

Komentarzy