Eurotrip #79 Chilli nad oceanem

Dziś spało nam się zdecydowanie lepiej niż wczoraj, odpowiednie przygotowanie do zimnej nocy poskutkowało. Kasi śniło się, że po naszym obozie chodzą niedźwiedzie, a mi, że szykujemy wyprawę busową, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale wiem, że mieliśmy przejeżdżać przez Stambuł i jechać na dwa busy w 14 osób.

Z łóżka wstaliśmy około 8:30. Jak się okazało wiatr (prawdopodobnie) zrzucił nasz garnek ze stołu. Nie jesteśmy pewni czy na pewno był to wiatr, bo wydawało nam się, że ragu wczoraj zostało trochę więcej. Zrobiliśmy trochę zdjęć z falami na Instagram. Kasia zrobiła sobie krótką sesję jogi, a następnie zajęła się myciem włosów i innymi sprawami pielęgnacyjnymi. Ja w tym czasie pisałem artykuł, a później zajmowałem się myciem naczyń, sztućców, kuchenek i stołu. Wykorzystałem fakt, że mamy dostęp do nieograniczonej ilości wody parkingowego prysznica.

W poszukiwaniu czerwonej fasoli

Z miejsca noclegowego wyruszyliśmy dopiero około godziny 13:30. Dziś w planach mieliśmy dotrzeć do jednej z najsłynniejszych plaż Hiszpanii. As Catedrais jest tak popularna, że ograniczono liczbę turystów ją odwiedzających do 5000 dziennie, wymagana jest internetowa rejestracja.

Do celu mieliśmy około 120 kilometrów bezpłatną autostradą. Około 17:00 byliśmy więc już przy plaży, która nawet podczas przypływu wygląda imponująco. Ze względu na przypływ, musieliśmy odłożyć wizytę na następny dzień. Ustaliliśmy, że będziemy nocować na parkingu obok plaży lub w innym miejscu, które było po drodze do sklepu. Dziś na kolację planowaliśmy przygotować potrawę, do której potrzebowaliśmy czerwonej fasoli w puszce. W Lidlu i Eroski takiej fasoli nie było, znalazłem jednak grzyby i inne rzeczy, których nie można kupić u nas.

Na szczęście w sąsiedniej Mercadonie udało się znaleźć fasolę. Tylko jedną, jednej firmy i do tego nie w puszce, tylko w słoiku. Ważne, że się udało!

Chili con carne i nocleg

Nasze dzisiejsze miejsce noclegowe oddalone jest od plaży As Catedrais o jakieś 5 kilometrów. Podobnie jak dwa dni temu, jest to area recreativo ze stolikami i ławkami. Punkt ten położony jest na klifie nad oceanem i jest tu piękny widok na spore fale.

Gdy tylko dojechaliśmy w to miejsce i ustawiliśmy samochód, od razu przystąpiłem do przygotowywania kolacji – tym razem zdecydowaliśmy się na chili con carne z ryżem. Gotuje się je trochę krócej niż ragu, więc udało nam się ugotować i zjeść jeszcze przed zachodem słońca. W busie, gotowi do spania, a właściwie do pracy, byliśmy już o 21:00. Spać poszliśmy po 23:00. Dziś przejechaliśmy 155 kilometrów. Jutro mamy zamiar wstać, gdy jeszcze będzie ciemno, zjeść resztę chilli i ruszyć w kierunku plaży.

Komentarze

Komentarzy