Eurotrip #57 Pojedynki i straty

Dzisiejszy dzień planowaliśmy spędzić przy plaży, gdzie spaliśmy. W planach było ugotowanie kilku hiszpańskich potraw, wcześniej musieliśmy wybrać się po składniki do Mercadony i Lidla. Oba sklepy były bardzo blisko naszego miejsca noclegowego (około 3-4 kilometry).

Wracając zdecydowaliśmy się zaparkować w bardziej kameralnym miejscu, oddalonym od naszej pierwotnej lokalizacji o jakieś dwieście metrów. Udało nam się kupić wszystkie składniki.

Duelos y quebrantos

Z racji, że nie mogliśmy znaleźć cienia, a byliśmy już bardzo głodni (było po 13:00) przyszło mi gotować w słońcu. Na początek zacząłem od przystawki jamon serrano y queso, czyli kawałków hiszpańskiej dojrzewającej szynki, w które owinięte są kawałki sera.

Następnie przyszedł czas na danie główne, jajecznicę z boczkiem i chorizo, która jest popularna dzięki przygodom Don Kichota. W Hiszpanii potrawa ta nazywa się Duelos y quebrantos, czyli pojedynki i straty. Jajecznica wyszła bardzo dobra!

Następnie, z racji, że było coraz bardziej gorąco uznałem, że muszę wykorzystać ser. Postanowiłem zrobić quesadillę z papryką i pomidorami. Niestety, nie wziąłem pod uwagę, że cheddar, który świetnie nadaje się na quesadillę, o ile jest go 30-50%. Jest trochę zbyt tłusty i przytłaczający. Quesadilla zdecydowanie nie wyszła i zweryfikowała w pewien sposób możliwości gotowania w busie, kiedy chce przygotować się coś bardziej ambitnego lub coś, co wymaga lodówki. Trochę popsuło mi to humor, ale też dało do myślenia. Bardziej wymagające potrawy, które chciałem tu przygotować zrobię w dobrych warunkach w domu, po powrocie. Moje dzisiejsze gotowanie zdecydowanie można określić jako pojedynki i straty.

Wizyta w morzu

Po jedzeniu trochę posiedzieliśmy przy komputerach, a gdy słońce nieco się obniżyło, poszliśmy nad morze. Morze było bardzo przyjemne, woda stosunkowo czysta, a fale spore, ale nie jakieś ogromne. Kamienisty brzeg nie wymagał butów do pływania, bo kamyki były obłe i bardzo miłe w dotyku.

Kolacja

Nie zrażony porażkami z quesadillą, postanowiłem przygotować tortillę de patatas con chorizo, czyli wersję klasycznej tortilli de patatas z dodatkiem kiełbasy chorizo. Tortilla wyszła dobra, docelowo miała być jednak na śniadanie. Do jedzenia mieliśmy jeszcze niedobrą quesadillę.

Ostatecznie, już prawie po ciemku, z rozłożonym łóżkiem zdecydowaliśmy się przenieść znów na miejsce, w którym spaliśmy. Było to sporo bliżej pryszniców, a nam skończyła się słodka woda do mycia naczyń, itp.

Spać poszliśmy około godziny 24:00. Dziś przejechaliśmy 5 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy