Eurotrip #25 Co jest w słoweńskim supermarkecie (wideo)

Poranek

Obudziliśmy się koło 8:00. Kasia od razu wzięła się za pracę, ja natomiast przystąpiłem do przygotowania śniadania oraz pakowania busa. Z Janezem umówiliśmy się, że będziemy wyjeżdżać około 10-11:00. Zanim wyjechaliśmy, pożegnaliśmy się z naszym gospodarzem, daliśmy mu również pocztówkę oraz smycz i poprosiliśmy o wpis do naszej księgi gości.

Pierwsze doświadczenia couchsurfingowe zdecydowanie możemy uznać za udane. Janez to świetny gość, był bardzo miły i dzięki niemu dowiedzieliśmy się o wielu ciekawostkach, które z pewnością byśmy przeoczyli. Po tych pozytywnych doświadczeniach na pewno będziemy chcieli spróbować couchsurfingu jeszcze raz. Zapraszaliśmy zresztą Janeza do nas.

Jaskinie Szkocjańskie

Naszym kolejnym celem były Jaskinie Szkocjańskie. Drugie najważniejsze jaskinie w Słowenii. Jaskinie od 1986 roku są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Charakteryzują się bardzo dużą wysokością komór oraz płynącą w nich rzeką o nazwie Reka (po słoweńsku to po prostu rzeka).

Jaskinie były dość ciekawe, szczególnie wrażenie robiła właśnie wysokość komór. Ilość oraz wielkość nacieków i formacji skalnych również była imponująca, według mnie nie były one jednak tak ładne jak np. w polskiej Jaskini Raj.

Wieczór

Po zwiedzaniu jaskiń udaliśmy się do sklepu, tym razem, podobnie jak wczoraj, wybór padł na Hoffera. Kupiliśmy tam między innymi mięso, bułki i ajvar, z których przygotowaliśmy pljeskavicę. Była okej, ale nie tak dobra, jak ta przygotowywana przez nas w domu. Przyszedł czas na poszukiwanie noclegu, początkowo chcieliśmy spać na restplace przy autostradzie, okazał się jednak bardzo zapchany i dość słabo wyposażony (bez stolików, łazienek, itp.). Zdecydowaliśmy się na nocleg w dziczy.

Nocleg znaleźliśmy w najstarszym parku krajobrazowym Słowenii – Rakov Škocjan. Las oraz znajdujące się w nim ścieżki są naprawdę bardzo interesujące. Niestety, nie mieliśmy zbyt wiele czasu na eksplorację, podczas krótkiego spaceru udało mi się jednak trafić na okazałą jaskinię z rzeką.

W miejscu gdzie spaliśmy, oprócz nas była jeszcze para starszych Holendrów, którzy robią podobną trasę do nas. Pogadaliśmy z nimi trochę i poszliśmy spać.

Dziś przejechaliśmy 150 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy