Eurotrip #17 Polska kopalnia soli w Rumunii

Deszczowy poranek

Kiedy budzik zadzwonił o godzinie 7:00, a za oknem zobaczyliśmy deszcz, zdecydowaliśmy, że idziemy spać dalej. Dwie godziny później pogoda się poprawiła, dokończyliśmy artykuł o winnicy Cricova oraz zjedliśmy śniadanie. Tym razem zdecydowaliśmy się na kaszę kuskus z żurawiną. Kasia czuła się bardzo dobrze, zjadła więc też chrupkie pieczywo, które kupiliśmy wczoraj z okazji zatrucia.

Około 12:00 wyjechaliśmy w kierunku klasztoru Humor, po drodze przejeżdżając przez miasto, obok którego śpimy – Gura Humorului. Miasto wygląda bardzo ładnie, w jego centrum znajduje się też okazały kościół. Zatrzymujemy się tam na chwilę, aby wypłacić z bankomatu pieniądze. Ładne 200 lejów, wypłaconych bez prowizji, dzięki karcie Revolut, niestety nie pozwoliło zapłacić nam za parking. Próbowałem w dwóch sklepach bezskutecznie rozmienić pieniądze. Pod parkomatem zapytałem jednego pana czy może rozmienić. Widział nasz samochód i odezwał się do mnie po polsku, kilka lat pracował w Niemczech, gdzie nauczył się języka od Polaków. Powiedział, że nie ma rozmienić, ale dał mi dwa leje. Ja w ramach podziękowania dałem mu naszą smycz.

Klasztor Humor

Klasztor Humor to jeden z malowanych monastyrów północnej bukowiny (region, w którym obecnie jesteśmy) wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Klasztor jest niewielki, ale bardzo klimatyczny, a zewnętrzne polichromie, które przetrwały kilkaset lat, zdecydowanie robią wrażenie. Co ciekawe, malunki zarówno wewnątrz i na zewnątrz, nie są wielkimi dziełami sztuki, czasem brak im właściwych proporcji, a kreski są dość proste. Razem tworzą jednak spójną całość.

Wejście do klasztoru jest bezpłatne, pobierana jest jedynie opłata 3 zł (ok. 2,90 zł) za parking. Przy parkingu znajduje się wiele sklepów z pamiątkami zachowanymi w folkowym stylu.

Polska kopalnia Kaczyka

W Bukowinie znajduje się największe skupisko Polaków w Rumunii. Jest tu kilka wsi, zamieszkiwanych przez potomków polskich osadników. Wśród tych wsi wyróżnia się Kaczyka, do której około 1790 roku sprowadzono 20 polskich rodzin górniczych z Bochni, a kilka lat później kolejnych 200 inżynierów i górników z Bochni i Wieliczki.

W 1984 roku, w miejscowości tej znaleziono złoża soli, szybko przystąpiono do budowy kopalni, w której duży udział mieli właśnie Polacy. Na wzór kopalni soli w Bochni, również w Kaczyce znajdziemy podziemną kaplicę i inne pomieszczenia wspólne, których budowę zainicjowali właśnie Polacy.

Polaków w Kaczyce było tak dużo, że zajęcia w tutejszej szkole prowadzone były również w języku polskim. Zainicjowali również budowę kościoła katolickiego, który poświęcony został w 1904 roku. W kościele znajduje się replika obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Część Polaków opuściła Kaczykę dopiero w latach 40′ XX wieku w ramach repatriacji powojennych. Nadal została tu jednak spora grupa osób polskiego pochodzenia. Z tego powodu wieś ma podwójną nazwę, znajduje się tu też Dom Polski.

Wieczór i kolacja

Z racji, że kopalnię opuściliśmy chwilę przed godziną 18:00, zdecydowaliśmy, że dziś postaramy się spędzić wieczór trochę inaczej niż zwykle. Wróciliśmy do miejsca, w którym spaliśmy, po drodze zahaczając o sklep, gdzie zrobiliśmy zakupy na kolację.

Plan był taki, że ja napiszę relację, a Kasia zmontuje odcinek i około 22:00 obejrzymy film, który mieliśmy obejrzeć jakieś dwa tygodnie temu – Czarnobyl Reaktor Strachu.

Na kolację zjedliśmy lawasza z serem i szynką, wypiliśmy kawę i przystąpiliśmy do pracy. Około 22:00, kiedy skończyliśmy, rozpoczęliśmy wieczorną toaletę, po której przystąpiliśmy do pierwszego podczas tego wyjazdu wieczoru, gdzie mogliśmy pozwolić sobie na rozrywkę. Obejrzeliśmy film o Czarnobylu, który planowaliśmy zobaczyć jeszcze przed naszą wizytą w Czarnobylu.

Tego dnia przejechaliśmy 51 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy