Eurotrip #81 Na łonie natury

Dziś wstaliśmy trochę później niż ostatnio, pogoda nam się trochę zepsuła i gdy rano około 7:30 zobaczyliśmy, że nie dość, że jest ciemno, to jest jeszcze mgła, postanowiliśmy wyłączyć budzik i iść dalej spać. Wstaliśmy trochę przed 9:00, było już jasno, ale niestety mgła nadal nie ustępowała. Zjedliśmy śniadanie, Kasia umyła włosy i wyruszyliśmy w drogę.

Spokojne wybrzeże

W planach mieliśmy kolejne ciekawe plaże, niestety mglista pogoda trochę pokrzyżowała nam plany. Mimo wszystko postanowiliśmy pojechać na plażę del Silencio, która za sprawą górującej nad nią skały i ładnego punktu widokowego uznawana jest ze jedną z ciekawszych w zachodniej Asturii. Obok znajduje się podobna plaża, nie ma jednak do niej dostępu samochodowego, przez co jest trochę mniej popularna. Niezwykle ciekawe są też formacje skalne pomiędzy nimi. Byliśmy tam już w 2015 i to miejsce bardzo nas oczarowało.

Plaża z daleka przez pogodę nie wyglądała tak pięknie jak ostatnio, postanowiliśmy jednak udać się na krótki trekking do skał pomiędzy plażami. Była to zdecydowanie dobra decyzja, bo widok tam podczas odpływu był niesamowity.

Nocleg

Znów nocleg znaleźliśmy na area recreativa, która znajdowała się w lesie kilka kilometrów od wioski. Las był piękny, był tam też dostęp do wody, z którą jednak było coś nie tak (miała dziwny zapach i smak). Miejsce to było bardzo duże i podczas naszego pobytu przewinęły się tam tylko dwa samochody z ludźmi.

Na obiadową przekąskę przygotowałem smażone na oliwie papryczki padron, grzanki oraz oliwki. Na kolację zjedliśmy kanapki z jajkiem i tuńczykiem (ostatnio jemy ich sporo, więc musimy chyba na trochę przystopować, aby się nam nie przejadły).

Spać znów poszliśmy około godziny 24:00. Dziś przejechaliśmy równo 100 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy