Eurotrip #80 (Nie) najpiękniejsza plaża Hiszpanii

Dziś pierwszy raz od dawna obudziliśmy się przed wschodem słońca. Dziwnie jest trochę wstać o 6:50, gdy za oknem jest jeszcze zupełna noc, doskonale widoczne gwiazdy i księżyc.

Od razu wziąłem się za gotowanie ryżu i odgrzewanie wczorajszego chili con carne. W ciągu kilkudziesięciu minut zaczęło robić się coraz jaśniej, śniadanie jedliśmy jednak jeszcze przed wschodem słońca, który ma tu miejsce około 8:30. Wschód był bardzo widowiskowy, swojej ekscytacji nie mogła ukryć Kasia.

(Nie) najpiękniejsza plaża Hiszpanii

Około 8:50 wyruszyliśmy w kierunku oddalonej o kilka kilometrów Plaży Katedr, która uznawana jest za jedną z najładniejszych plaż świata oraz najładniejszą plażę Hiszpanii. Najniższym poziom oceanu miał mieć miejsce około 12:30, na parkingu chcieliśmy być jednak trochę wcześniej, aby kontrolować poziom wody i udać się tam w momencie, kiedy nie będzie jeszcze bardzo dużo ludzi.

Około 11:00 ruszyliśmy przekonać się na własne oczy, czy znajdujące się na plaży łuki skalne rzeczywiście przypominają katedry. Plaża okazała się bardzo ładna, porównanie do katedr uważamy jednak za nieco przesadzone, a jej klimat zdecydowanie psuje spora liczba ludzi (a pomyśleć, że w sezonie jest ich nawet 5 razy więcej). Chyba bardziej podobało nam się na bardziej opustoszałych plażach południowej Portugalii, które mimo iż mniej widowiskowe, mają inny atut – nie ma tam zbyt wielu ludzi. Jeśli będziecie w okolicy, według nas warto przyjechać tu i zobaczyć plażę na własne oczy, jeśli jednak macie nadrobić 100 czy 200 kilometrów drogi, to według nas nie warto. Więcej informacji praktycznych o plaży, parkingu, rezerwacji miejsc itp znajdziecie w artykule Plaża Katedr – zwiedzanie i informacje praktyczne.

Praca, Tapas, Praca, Tapas

Na dziś z atrakcji zaplanowaliśmy jedynie Plażę Katedr. Resztę dnia chcieliśmy poświęcić na pisanie artykułów oraz trochę zaległej pracy, która nagromadziła się w ostatnim czasie. Generalnie z naszymi obowiązkami wyrabiamy się dość dobrze, a Kasia odcinki montuje już na bieżąco. Taki dzień, co jakiś czas jednak się przydaje.

Najpierw zrobiliśmy zakupy w markecie – Mercadonie, Lidlu i Eroski, które znajdują się obok siebie, a później wyruszyliśmy do naszego nowego miejsca noclegowego. Kolejny raz będzie to area recreativo, tym razem oddalona od oceanu o około 300 metrów.

Duży i spokojny teren mocno na uboczu. Takie miejsca lubimy. Jedyny jego minus to to, że nie ma tu punktu z wodą oraz, że nie można podjechać samochodem bezpośrednio pod stoliki (na szczęście najbliższy nam stolik znajdował się około 10 metrów dalej). Na obiad przygotowałem przekąski z papryczek padron, sera, oliwek, grzanek i szynki jamon serrano. Podobny zestaw jedliśmy na kolację.

Ostatni posiłek, w postaci kanapek z tuńczykiem i jajkami zjedliśmy zaraz po zachodzie słońca, około 21:00. Zachód słońca ma tu miejsce później niż w Polsce (około 20:30, podczas gdy w Polsce dwie godziny wcześniej).

Spać poszliśmy równo o północy. Dziś przejechaliśmy tylko 21 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy