Obudziliśmy się o godzinie 7:00, z racji że na dworze było jeszcze ciemno, przestawiliśmy budzik jeszcze o 40 minut. Mimo iż w nocy było dość chłodno, spało się całkiem nieźle. Dzień zaczęliśmy bardzo efektywnie, ja zająłem się pisaniem artykułów, a Kasia montażem oraz grafikami. Na śniadanie zjedliśmy kaszę kuskus, mieliśmy jeszcze ugotowane wczoraj jajka, ale zostawiliśmy je na później, bo nie mieliśmy już chleba.
Droga św. Jakuba
Około 10:00 spakowaliśmy busa i ruszyliśmy w kierunku oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Santiago de Compostela, które jest miejscem pielgrzymek ludzi z całego świata. Droga św. Jakuba to obecnie najpopularniejszy szlak pielgrzymkowy na świecie, przebywany przez kilkaset tysięcy osób rocznie. Szlak ten to tak naprawdę wiele szlaków, a do Santiago można dojść na przeróżne sposoby. Najpopularniejszy jest Szlak Francuski, który zaczyna się we Francuskich Pirenejach.
Koniec Ziemi
Po wizycie w Santiago, udaliśmy się do Finisterry (łac. finis terrae = koniec ziemi), która w starożytności i średniowieczu uznawana była za prawdziwy koniec świata, po którym nie ma już nic. Przylądek czasem błędnie uważany był za najdalej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy. Część pielgrzymów kończyło swoją pielgrzymkę właśnie tam, gdzie zdejmowali i palili stare ubrania, a następnie obmywali się w oceanie, co symbolizowało obmycie się z grzechów.
Na plaży w Finisterze szukaliśmy muszli, które są symbolem drogi św. Jakuba. Niestety, nie było tam zbyt wielu interesujących okazów.
Nocleg na szczycie
Szukanie noclegu zajęło nam dziś wyjątkowo długo. Sprawdziliśmy 5 miejsc zanim zdecydowaliśmy na ostateczny nocleg. Na początku rozważaliśmy nocleg z widokiem na latarnię morską w Finisterze, później wjechaliśmy jeszcze wyżej, prawie na szczyt góry, gdzie niestety pojawiła się droga, której prawdopodobnie byśmy nie przejechali i zawróciliśmy. Kolejnym punktem była dzika plaża niedaleko przylądka, która była całkiem niezła, ale z racji, że mieliśmy jeszcze czas, pojechaliśmy do położonego 15 kilometrów dalej, w lesie, punktu piknikowego ze stolikami, koszami i bieżącą wodą.
Spać jak zawsze poszliśmy około północy. Dziś przejechaliśmy 175 kilometrów.
