Eurotrip #67 Historyczny moment

Obudziliśmy się kilka minut po godzinie 8:00. Kasia zjadła kanapki z masłem orzechowym i po przebraniu się w stroje do pływania udaliśmy się na plażę. Podobnie jak wczoraj, nie było tu jeszcze nikogo. Dziś byliśmy jednak trochę wcześniej, bo plaża znajdowała się jeszcze w cieniu. Popływałem trochę, a następnie udaliśmy się do obozowiska. Kiedy wchodziliśmy na klif, spotkaliśmy poznanego wczoraj Wojtka i jego żonę. Z racji, że my poszliśmy z plaży, to teraz oni mogą być tam jedynymi ludźmi.

Dotarliśmy do końca Europy

Naszym kolejnym celem był Przylądek Świętego Wincentego, najbardziej wysunięty na południowy-zachód kraniec Europy. Przylądek ten jest trochę mniej turystyczny i mniej popularny, niż znajdujący się 200 kilometrów dalej przylądek Cabo de Roca (najbardziej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy).

W miejscu tym byliśmy już w 2015, wtedy mieliśmy okazję oglądać tam piękny zachód słońca. Dziś byliśmy tu w południe, pogoda była dużo lepsza.

Długa droga

Z racji, że zostaliśmy jeden dzień dłużej we wcześniejszym miejscu noclegowym, mieliśmy dziś do przejechania sporo kilometrów. Od Przylądka do naszego potencjalnego noclegu było ponad 350 kilometrów, w większości lokalnymi drogami z ograniczeniem prędkości do 50 lub 70 km/h.

Droga trochę się dłużyła, zrobiliśmy jednak krótki postój przy Pingo Doce, weszliśmy też do znajdującego się tu McDonalda. Zaskoczyły nas dość niskie ceny. BigMac, który we Włoszech kosztował 5 euro, tu kosztuje 3,25 euro, a z racji obowiązującej promocji, w cenie jednego można kupić dwa. Portugalski McDonald’s różni się od innych odwiedzonych przez nas wcześniej, za kilka dni może odwiedzimy go jeszcze raz i nagramy dla Was o tym odcinek.

Pranie

Dochodziła godzina 18:00, a do przejechania było jeszcze sporo kilometrów. Zdecydowałem, że skoro i tak nie dojedziemy za dnia, to nie ma się co spieszyć i poszukamy pralki. W Portugalii samoobsługowe pralnie znajdują się przy marketach Intermarche. Właśnie przy jednym z nich zrobiliśmy za 4 euro (max 8 kg) pranie wszystkich naszych brudnych rzeczy. Oprócz prania można również skorzystać z suszenia, które kosztuje 2 euro za 20 minut (max 18 kg).

Nocleg

Do samego końca nie wiedziałem, na które miejsce noclegowe się zdecydujemy. Chciałem dojechać w okolice Cabo de Roca znajdującego się na północ od stolicy Portugalii – Lizbony. Ostatecznie wybór padł na jedną z plaż, obok której znajdował się płatny parking z łazienką i prysznicem. Parking kosztuje 2 euro za dzień (od 9:00 do 21:00). Dojechaliśmy tam trochę po godzinie 1:00. Spać bardzo zmęczeni poszliśmy około godziny 2:00.

Dziś przejechaliśmy 460 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy