Eurotrip #46 Ognisko w Pirenejach

To była najchłodniejsza noc podczas całej wyprawy. Kiedy obudziliśmy się około 7:00, za oknem było mniej niż 10 stopni. Spaliśmy z zamkniętymi oknami i szyberdachem, w śpiworach. To przyjemna odmiana od upału, który towarzyszył nam jeszcze niedawno. Mimo wszystko wolę jak jest ciepło – jeden chłodny dzień jest okej, ale nie chciałbym, aby taka pogoda trwała tydzień.

Na śniadanie zjedliśmy pozostałości po wczorajszej kolacji – oliwki i pomidory, do tego bagietka z oliwą. Wyszło słońce i pogoda zaczęła się poprawiać, Kasia umyła więc włosy, a ja wziąłem się za zmywanie, sprzątanie i pakowanie busa. Kiedy byliśmy już niemal spakowani, podjęliśmy decyzję, że to miejsce jest w sumie na tyle dobre, że chcemy zostać tu jeszcze jedną noc.

Kasia montowała vlogi, a ja wziąłem się za zbieranie chrustu na ognisko. Później z resztek ziemniaków zrobiłem frytki dla siebie, a Kasi przygotowałem pastę z pomidorami z puszki oraz serem.

Po południu przyjechał tu jeszcze jeden samochód. Biały przerobiony bus T5, w którym był tylko kierowca. Stanął niedaleko nas, wcześniej pytając się po francusku czy jest okej. Kiedy przygotowywał drewno na ognisko podszedłem do niego, aby nawiązać znajomość. Okazało się, że kierowca busa mieszka w okolicy i dość dobrze mówi po angielsku. Po krótkiej rozmowie ustaliliśmy, że połączymy siły i zamiast robić sobie osobne ogniska zrobimy jedno wspólne.

Około 19:00 poszliśmy do obozowiska Antoine’a, któremu pomogliśmy rozpalić ognisko. Wzięliśmy ze sobą też nazbierany wcześniej chrust oraz kupiony jeszcze we Włoszech Bitterol (tańszy odpowiednik Aperolu) oraz ostatnią butelkę Prosecco. Z racji, że w nocy i w dzień było dość chłodno, obie te rzeczy były zimne.

Wieczór spędziliśmy na rozmowach, wzajemnie oglądaliśmy swoje busy. Samochód naszego towarzysza jest dużo młodszy od naszego, ma dopiero 11 lat i w przeszłości służył jako karetka. Jest bardziej przerobiony niż nasz i muszę przyznać, że w środku prezentuje się naprawdę bardzo dobrze.

Antoine, który pracuje jako kucharz, miał ze sobą kilka ciekawych francuskich produktów, którymi nas poczęstował. Sporo rozmawialiśmy o kuchni, wymieniliśmy się również kontaktami, a po powrocie do Polski, kiedy będę chciał przygotować na stronę jakieś francuskie przepisy, Antoine ma mi w tym pomóc.

Około godziny 23:00, kiedy ognisko się wypaliło, poszliśmy do siebie.

Komentarze

Komentarzy