Eurotrip #32 Najstarsza republika świata

Libertas

Pobudka około godziny 8:00, pakowanie busa i w ciągu kilkudziesięciu minut jesteśmy w kraju, którego dewiza to Libertas, czyli Wolność. Dojazd odbywał się po dość wąskich bocznych drogach, ale nie był trudny. Po wjeździe do San Marino, naszym oczom ukazał się znak informujący o nachyleniu drogi, po której zaraz będziemy jechać. 18%! Chyba nigdy nie jechaliśmy jeszcze pod tak stromą górę, jednak udało się!

Zaparkowaliśmy na upatrzonym wcześniej parkingu dla kamperów – P10. Parkingi w tym górzystym kraju są bardzo dobrze oznakowane i rozmieszczone. Parking kosztuje 1,5 euro za godzinę lub 8 euro za 24 godziny i oddalony jest od historycznego centrum około 300 metrów w linii prostej.

Dostanie się do centrum wymagałoby jednak około godziny marszu, gdyby nie sieć wind rozmieszczonych w mieście. Dzięki nim dojazd i dojście zajmują około 10 minut.

San Marino zwiedzanie

San Marino to najstarsza republika świata, założona została w 301 roku przez Świętego Maryna (wł. San Marino), który na szczyt góry, na której dziś położone jest miasto, uciekł przed prześladowaniami chrześcijan, których dopuszczał się Cesarz Dioklecjan. Maryn pochodził prawdopodobnie z drugiej strony Adriatyku (tereny dzisiejszej Chorwacji) i był kamieniarzem. Ziemie, na których założył wspólnotę, zostały później w testamencie zapisane wspólnocie przez ich właścicielkę – Rimini. Od ponad 500 lat państwo ma takie same granice i pozostaje niezależne, mimo ścisłych powiązań z Włochami.

Zwiedzanie stolicy San Marino, miasta San Marino, jest stosunkowo proste. Miasto ma niewiele ponad 4 tysiące mieszkańców (cała populacja kraju to 30 tysięcy), a historyczna część jest dość zwarta. Odwiedziliśmy więc największe zabytki, aby następnie udać się na najwyższy szczyt kraju.

Korona Europy – San Marino

Uznaliśmy, że będąc w San Marino warto wejść na najwyższy szczyt tego niewielkiego państwa położonego na górze. Mierzący 739 metrów szczyt Monte Titano to nasza druga zdobycz do Korony Europy. 34 najwyższy szczyt Starego Kontynentu przewyższa niemal dwukrotnie naszą wcześniejszą zdobycz – najwyższy szczyt Mołdawii.

Po zdobyciu szczytu, przyszedł czas na kolejny spacer, wysłanie pocztówek do naszych patronów oraz obiad w postaci pizzy na kawałki. Po południu byliśmy już dość zmęczeni, a z racji, że przeszliśmy już całe historyczne centrum, udaliśmy się do samochodu.

Zgubiony but

Początkowo planowaliśmy spać na parkingu, nie było tam jednak dobrego dostępu do wody, itp. Postanowiliśmy więc, że pojedziemy w kierunku naszego kolejnego celu – Urbino. Po drodze zatrzymałem się w barze, aby kupić Kasi wodę. Kiedy wsiadałem wypadł mi jeden but, zauważyliśmy to dopiero 20 kilometrów dalej, kiedy zatrzymaliśmy się przy sklepie (wcześniej wybraliśmy bar, ponieważ wszystkie mijane sklepy miały sjestę). Po 30 minutach (teren jest mocno górzysty) byliśmy już na miejscu, gdzie wypadł but. Na szczęście nadal tam był!

Wieczór

Zaparkowaliśmy na znajdującym się na uboczu parkingu dla kamperów. Takich bezpłatnych parkingów dla kamperów jest we Włoszech sporo. Ich jedynym minusem jest to, że nie mają łazienek. Wcześniej zrobiliśmy zakupy w pobliskiej galerii handlowej, gdzie znajdował się Coop. Raczej nie lubimy tego sklepu, według nas we Włoszech ma dużo gorszą ofertę od konkurencji.

Wieczór spędziliśmy na pracy, ja przez kilka godzin leżałem na dachu z laptopem, wysyłałem zaległe maile i pisałem artykuły, Kasia na dole zajmowała się vlogami.

Spać położyliśmy się trochę po północy. Dziś przejechaliśmy 111 km.

Komentarze

Komentarzy