Eurotrip #27 Jak jest na 4-gwiazdkowym kempingu

Noc była mega gorąca, chyba najgorętsza jaką mieliśmy podczas tegorocznej podróży. Nie pomagały otwarty szyberdach, okno oraz całe drzwi przesuwne. Było tak duszno, że mocno rozważaliśmy pójście spać na bagażnik dachowy. Po kilku godzinach snu obudziliśmy się więc dość niewyspani.

Pracowity poranek

Poranek i przedpołudnie zdecydowaliśmy się poświęcić na pracę, tak aby popołudnie i wieczór były luźniejszy. Korzystając z faktu, że mamy dostęp do prądu, pierwsze kilka godzin spędziliśmy więc podpięci do komputerów. Na śniadanie znów była owsianka z brzoskwinią.

Około 12:00 wybraliśmy się na basen, który z powodu sjesty zamykany jest od 13:00 do 15:00. Pozwolił nam się schłodzić i odpocząć. Później znów wróciliśmy do obowiązków, Kasia montowała, a ja chodziłem i robiłem zdjęcia potrzebne do napisania recenzji campingu.

Pierwszy raz nad morzem

Po 16:00, wspólnie z Karoliną, która pracuje dla campingu Garden Paradiso i która nas tutaj zaprosiła, wybraliśmy się na plażę. Z racji niedzieli, na plaży było dość tłoczno, znaleźliśmy jednak miejsce dla siebie i od razu wskoczyliśmy do wody. Niemiłosierny upał dawał się we znaki chyba każdemu.

Woda nie była bardzo czysta, ale za to z jednej strony ciepła, z drugiej taka, że pozwalała się schłodzić.

Wieczór

Na kolację w campingowym markecie kupiłem włoskie pikantne salami, które zjedliśmy w kanapkach. Wieczór spędziliśmy znów pracując, tym razem jednak nie siedzieliśmy tak długo. Około 22:00 oczy same już się nam zamykały, a z racji jutrzejszych planów na wczesną pobudkę szybko poszliśmy spać.

Dziś był bardzo spokojny dzień, pozwolił nam na nadgonienie pracy oraz odpoczynek.

Komentarze

Komentarzy