Z racji, że nasze miejsce noclegowe nie było jakieś super, tuż po pobudce postanowiliśmy je opuścić. Po drodze zajechaliśmy jeszcze do McDonalda, aby skorzystać z łazienki, przy okazji łapiąc się na darmową kawę po zakupie hamburgera za 1 euro. W sąsiednim Lidlu zrobiliśmy małe zakupy i wyruszyliśmy w kierunku Krwawej Rzeki – Rio Tinto!
Krwawa Rzeka
Naszym celem była Krwawa Rzeka – Rio Tinto. Niestety, wczoraj nie sprawdziłem dokładnie, gdzie się znajduje. Jej ujście do oceanu było kilka kilometrów od naszego miejsca noclegowego, nietypowy wygląd ma jednak 50 kilometrów wcześniej, musieliśmy więc cofnąć się wgłąb lądu.
Krwawa rzeka swój wygląd zawdzięcza znajdującemu się tu żelazu, ma również bardzo wysoką kwasowość, przez co nie żyją w niej prawie żadne organizmy. Bakterie, które są w stanie poradzić sobie w rzece, zainteresowały nawet naukowców z NASA, którzy podejrzewają, że zbiorniki z podobną wodą mogą znajdować się pod powierzchnią Marsa oraz na Europie, księżycu Jowisza.
Portugalia
Z racji, że byliśmy już bardzo blisko Portugalii, kolejny nocleg zaplanowaliśmy właśnie tam. Wiązało się to z opuszczeniem Andaluzji, do której przez ostatnie dni bardzo się przyzwyczailiśmy. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów dotarliśmy do miasta, obok którego mieliśmy spać. Zrobiliśmy zakupy w miejscowym Lidlu – który już na pierwszy rzut oka, pod kątem produktów w nim dostępnych, różnił się sporo od sklepów w Hiszpanii.
Nasza miejscówka noclegowa znaleziona za pomocą park4night prezentowała się niezwykle okazale. W niewielkim lasku przy klifie i długiej szerokiej plaży znajdowało się coś pomiędzy parkingiem, a dzikim campingiem. Było tu przynajmniej kilkanaście kamperów. Dotarliśmy równo z zachodem słońca.
Ustawiliśmy się klapą do oceanu, tak że widzieliśmy go z naszego łóżka, a ja szybko poszedłem popływać w oceanie. Później wróciłem, aby przygotować kolację – ja jadłem kanapki ze smażonym boczkiem oraz serem, a Kasia z chorizo.
Dziś przejechaliśmy XXX kilometrów.
