Eurotrip #61 Muszelkowy raj

Dziś rano zaskoczyła nas pogoda, która zdecydowanie nie przypominała tej hiszpańskiej! Było 20-kilka stopni i sporo chmur, z których nawet zaczął padać deszcz. Pokrzyżowało to trochę nasze plany, bo chcieliśmy iść na Drogę Króla – Camino del Rey, która z powodu złych warunków atmosferycznych została dziś zamknięta.

Na śniadanie przygotowałem grzanki z anchois i oliwkami. Z racji dobrych warunków (brak ludzi, dużo wody), Kasia postanowiła sobie zrobić dzień pielęgnacyjny – dokładne mycie włosów, itp. Z miejscówki wyjechaliśmy około godziny 12:00, kierując się na Gibraltar.

Muszelkowy Raj

Po przejechaniu trochę ponad 100 kilometrów dotarliśmy do naszego miejsca noclegowego. Sporej pustej plaży, z której widoczny był oddalony o kilkanaście kilometrów Gibraltar. W pobliżu znajduje się wiele pól golfowych, nie wiem nawet czy ta część Costa del Sol (Słoneczne Wybrzeże) nie jest nazywana Costa del Golf (Wybrzeże Golfowe).

Po zaparkowaniu poszliśmy na plażę, gdzie Kasia wpadła w szał zbierania muszelek. Biegała po plaży, mimo że prawdopodobnie miała wtedy gorączkę (nie mamy ze sobą termometru). Mówiła, że jeszcze nigdy nie widziała tak dużych i tak wielu muszelek. W sumie uzbieraliśmy chyba z 1/3 reklamówki, wybierając tylko te największe, najładniejsze i nieuszkodzone.

Wieczór

Około 19:00 przyjechała do nas ekipa AMA Wyprawy, która też jest w busowej podróży dookoła Europy. Ich podróż jest jednak trochę krótsza (30 dni) i podróżują większą liczbą osób, tak jak my dawniej. Po tym miłym spotkaniu zadzwoniliśmy do Klaudii, którą Ci z Was którzy śledzą nas od wcześniejszych wypraw, mogą znać z wyjazdów na Koło Podbiegunowe i Olimp. Klaudia właśnie wróciła z miesięcznej podróży po Stanach Zjednoczonych, nawet nie zauważyliśmy więc gdy czas rozmowy dobił do ponad 1,5 godziny.

Było już ciemno, na szczęście wcześniej rozłożyliśmy łóżko. Spać położyliśmy się około godziny 23:00, jutro planujemy wczesną pobudkę i atak na Gibraltar.

Dziś przejechaliśmy 149 kilometrów.

Komentarze

Komentarzy