Wstaliśmy około godziny 10:00. Plan był taki, że chcieliśmy odespać ostatnie gorsze noce i dość dobrze nam się to udało. Kasi nie spało się idealnie, bo wczoraj, gubiąc się po La Tomatinie, została trochę spalona przez słońce.
Wspólnie z naszymi gospodarzami zjedliśmy późne śniadanie, później przyszedł czas na rozmowy. Następnie wybraliśmy się do pomnika pierwszego osadnika – Szweda, który „odkrył” Torrevieję, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była rybacką osadą. Człowiek ten spopularyzował, na początku wśród Skandynawów, miasto w którym coraz częściej zaczęli osiedlać się obcokrajowcy.
Później wróciliśmy do mieszkania – zapomnieliśmy o ustawieniu publikacji filmu na dziś, a powoli zbliżała się 17:00.
Błotna kąpiel w Lo Pogan
Naszym kolejnym na dziś celem było Lo Pogan, gdzie znajduje się wejście do Parku Regionalnego Pinatar. Tam, razem z Grzegorzem, zażyliśmy błotnych kąpieli. Na początku 10-15 minut w mocno zasolonym kanale, później obłożyliśmy się błotem z jeziora obok. 30 minut do wyschnięcia i znów można było się umyć. Takie zabiegi są podobno dobre na skórę oraz różne dolegliwości. Zażywa ich zresztą sporo osób zarówno młodych, jak i starszych.
Hiszpańskie drinki i pieczona ryba
Wracając z Lo Pogan zatrzymaliśmy się jeszcze w Mercadonie, aby kupić napoje gazowane: gaseosę, fantę oraz coca-colę, które były potrzebne do trzech hiszpańskich drinków, które zamierzaliśmy dziś przygotować.
W piekarniku dochodziły ryby przygotowane przez Gosię, ja zabrałem się za przygotowywanie drinków. Nasi gospodarze nie mieszkają w Hiszpanii od dawna, więc nie mieli jeszcze okazji ich próbować. Hiszpanię turyści kojarzą zazwyczaj z owocową sangrią, ja postanowiłem przygotować jednak bardziej popularne wśród miejscowych tinto de verano, cerveza con lemon oraz pochodzący z kraju Basków Kalimotxo.
Drinki mieliśmy okazję testować przy kolacji, na którą jedliśmy wspomnianą wcześniej rybę. Troć wędrowna (salmo trutta) to ryba w smaku przypominająca mieszankę znanych w Polsce pstrągów oraz łososia atlantyckiego (wszystkie te ryby należą zresztą do jednej rodziny). Była to zdecydowanie jedna z najlepszych ryb jakie jadłem!
Spać położyliśmy się nieco wcześniej niż wczoraj, około godziny 23:00, bo jutro rano zamierzamy wybrać się na hiszpański bazar.
