RoadTrip No.5: Dzień 9

og grafika d9Dziewiątego dnia około godziny 7:00 obudziło nas wzbijające się do góry słońce, które tej nocy wcale nie zaszło. Plan na dzień był prosty, przejechać około 400 kilometrów i zbliżyć się do Nordkappu na tyle, aby z łatwością zdobyć go kolejnego dnia.

Renifery na drodze w Laponii to nic niecodziennego.

Renifery na drodze w Laponii to nic niecodziennego.

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze obejrzeć sklep z pamiątkami Saamów (ten był otwarty, w porównaniu do tego z wcześniejszego dnia). Droga przebiegała dość sprawnie, do momentu kiedy zaczęliśmy słyszeć obcieranie przy lewym przednim kole.

DSC_1655_m

Licznik dzienny wskazywał około 150 kilometrów, kiedy zatrzymaliśmy się, aby sprawdzić na czym polega usterka. Wojtek z Michałem odkręcili przednie koło i szybko zlokalizowali źródło niepokojącego dźwięku – była to lekko nadgięta osłona hamulca, którą wystarczyło jedynie odgiąć tak, aby nie tarła.

Po usunięciu usterki ruszyliśmy dalej w kierunku Karasjok – stolicy norweskiej części Laponii. Tam w planach mieliśmy zwiedzać niewielki park Saamów.

DSC_1672_m DSC_1619_m

Park prezentował się ciekawie, znajdowały się tam między innymi różnego rodzaju namioty, do których można było wejść. W środku znajdowały się skóry, na których można było usiąść i tlące się ogniska. W parku panuje mały chaos informacyjny, z jednej strony w przewodnikach opisywany jest jako bezpłatny, w informacji i kasie biletowej uzyskaliśmy informację, że park można zwiedzać bezpłatnie, nie dostaje się jednak jakiejś broszurki. Wybraliśmy tę bezpłatną wersję, tuż po wejściu wszędzie znajdowały się jednak napisy „strefa biletowa”, spytani pracownika o bilet powiedzieliśmy, że w informacji mówiono nam, że park można zwiedzać bezpłatnie. Pracownik ten powiedział, że pójdzie wyjaśnić tę rozbieżność w informacji. Po chwili przyszedł, nic nie mówił i wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia – koszenia trawy. Jak jest z tymi biletami? Ostatecznie nie wiemy.

DSC_1693_m DSC_1689_m DSC_1694_m

Po przejechaniu około 380 kilometrów około godziny 17:00 zaczęliśmy rozglądać się za miejscem na nocleg. Sytuacja w tej części Norwegii jest nieco trudniejsza niż w Finlandii, ponieważ ze względu na górzysty teren i niewiele dróg zjazdowych nie można tak przebierać w miejscach noclegowych. Po znalezieniu odpowiedniego dla nas miejsca, gdzie stał już jeden kamper z Niemiec postanowiliśmy rozbić tam swój obóz. Pani, która siedziała w kamperze była bardzo miła, jak się okazywało wracała właśnie z Nordkappu i robiła tam krótki przystanek, ponieważ jej mąż poszedł na ryby. Po usłyszeniu o naszych planach dotyczących jutrzejszego zwiedzania Nordkappu poradziła nam udać się na niego jeszcze dziś, ponieważ przez następne cztery dni miała być deszczowa pogoda.

DSC_1739b_m DSC_1731_m

Decyzję podjęliśmy dosyć szybko. Zdecydowaliśmy się jechać na Przylądek Północny. Na Nordkapp po przejechaniu kilku dosyć ciężkich i stromych wjazdów oraz długiego na prawie 8 kilometrów tunelu dotarliśmy około godziny 22:00. Pogoda była świetna, niebieskie niebo tylko miejscami przeplatało się z białymi obłokami. Słońce było mniej więcej na takiej wysokości jak w Polsce około godziny 17:00-18:00.

Nordkapp zdobyty!

Nordkapp zdobyty!

9 dnia naszej wyprawy osiągnęliśmy symboliczny cel naszej wyprawy, stanęliśmy na Przylądku Północnym.

DSC_1805_m

Kilka minut po północy wyjechaliśmy w poszukiwaniu noclegu. Obóz rozbiliśmy kilka kilometrów od najdalej wysuniętego na północ miejsca w Europie. Widok b1ył piękny, a pogoda dopisywała – ponieważ słońce zaczęło wędrować ku górze już około godziny 23:00. W sumie pokonaliśmy tego dnia 599 km.

Kilka minut przed północą tu nadal jest dzień.

Kilka minut przed północą tu nadal jest dzień.

Nasz nocleg dziewiątego dnia był jak dotychczas najpiękniejszy!

Nasz nocleg dziewiątego dnia był jak dotychczas najpiękniejszy!

Komentarze

Komentarzy