Park natury, plaża i ruiny starożytnej wioski, czyli opis noclegów z naszej pierwszej wyprawy

Jednym z ciekawych aspektów naszej wyprawy była konieczność szukania nowego noclegu każdego dnia. Nocowaliśmy w wielu różnych pięknych i dziwnych miejscach. Zdarzyło się nam spać w pozostałościach ponad 2500 letniej wioski w Galicji, w sadzie limonkowym, w centrum Brna, na plaży w Calp, w parku natury w Portugalii i innych ciekawych lokalizacjach. Często zdarzało się tak, że musieliśmy szukać noclegu w nocy, a gdy rano wstawaliśmy ukazywał się nam piękny widok.

Nocleg 1 (Odry, Czechy)
nocleg1
Nasz pierwszy nocleg miał miejsce nad stawem Travny Rybnik w miejscowości Odry w Czechach. Nocowaliśmy około 300 metrów od rzeczki Odry która swoje ujście miała około 30 kilometrów dalej. Odra w tym miejscu jest malutką rzeczką i nie przypomina tej Odry, którą znamy w Polsce.

Nocleg 2 (Brno, Czechy)
nocleg2
W Brnie poraz pierwszy mieliśmy okazję gościć u couchsurfera. Naszym gospodarzem był Matiej, który jest Słowakiem, ale od kilku lat mieszka w Brnie. Dzięki jego gościnności mogliśmy skorzystać z prysznica. Część ekipy nocowała w pomieszczeniach klubu ekspedycyjnego, którymi zajmował się Matiej. My nocowaliśmy natomiast w hotelu na kółkach w samym centrum, którym na tę jedną noc stał się RoadTripBus, kilkanaście metrów od Mahen Theatre.

Nocleg 3 (Austria, Mödling)
nocleg3
Po odwiedzeniu Jaskiń Punkvy w Czechach oraz zwiedzaniu stolicy Austrii udaliśmy się na kolejny nocleg u couchsurferfa, którym tym razem okazał się zajmujący się medytacją Walter z niewielkiej miejscowości nieopodal Wiednia – Mödling. Tak się złożyło, że podczas naszej wizyty odbywał się festiwal wina, na którym mieliśmy okazję spróbować lokalnych wyrobów winiarskich oraz zjeść austriackie wursty. Na samym festiwalu mogliśmy zobaczyć coś, co wydaje się w Polsce niemal niemożliwe: setki osób pijących wino ze szklanych butelek i szklanych kieliszków, bez wydzielonych ogródków i tylko jeden ochroniarz, który zajmował się raczej tym, aby samochody nie parkowały w samym parku gdzie odbywał się festiwal.

Nocleg 4 (Padwa, Włochy)
Niestety podczas naszej wizyty w Austrii, w okolicach Zielonego Jeziora  (Grüner See) mocno popsuła się pogoda. Po głębszych przemyśleniach doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie jechać, aż pogoda się poprawi, niż rozbijać się podczas rzęsistego deszczu. Tym samym dojechaliśmy do samych Włoch gdzie noc (a raczej 3 godziny poranka) spędziliśmy na parkingu pod McDonaldem w Padwie.

Nocleg 5 (Garda, Włochy)
nocleg5
Około dwóch kilometrów od słynnej Gardy znaleźliśmy nocleg wśród winorośli. Nieco obawialiśmy się, czy nie obudzą nas rano rolnicy. Uznaliśmy jednak, że jeśli będzie taka konieczność to wstaniemy i pojedziemy w dalszą podróż lub po prostu przeniesiemy się w inne miejsce.

Nocleg 6 (Imperia, Włochy)
Był to pierwszy dzień, w którym pojawiły się problemy ze znalezieniem noclegu. Wybrzeże włoskie, którym się poruszaliśmy jest z jednej strony bardzo górzyste, z drugiej natomiast bardzo ściśle zagospodarowane i trudno na nim o skrawki wolnego terenu. W ostateczności, kiedy około północy byliśmy już bardzo zmęczeni zdecydowaliśmy się na nocleg na kempingu. Oczywiście, ze względu na fakt, że mieliśmy mocno ograniczony budżet postanowiliśmy spróbować się targować, co ostatecznie wyszło nam na dobre, ponieważ zamiast 72 euro zapłaciliśmy jedynie 15.

Nocleg 7 (Valbonne Village, Francja)
nocleg7
Szukając noclegu natrafiliśmy na świetne miejsce, które było niedaleko drogi, ale było z niej niewidoczne. Niestety miejsce to upatrzyła sobie wcześniej trójka anarchistów z Czech podróżujących po Włoszech i zarabiających jako żonglerzy, którzy przebywali tam razem z kilkoma swoimi psami. Czesi zapraszali nas abyśmy zostali, nie przekonała nas jednak wyrwana umywalka, która znajdowała się w ich samochodzie oraz informacja, że posiadają duże ilości grzybków halucynków i chętnie się nimi z nami podzielą 😉

Kolejne miejsce na nocleg udało znaleźć się już dużo łatwiej. Niestety również i z tym miejscem był jeden problem – przebywający tam człowiek ze zdalnie sterowanym samolotem. Z racji tego, że już się ściemniało postanowiliśmy oddalić się na kilkadziesiąt minut i przyjechać na miejsce gdy już będzie puste. Po odbiciu w osiedlową uliczkę zobaczyliśmy podwórko ze sporą ilością trawy, kilkoma drzewkami i otwartą bramą. Uznaliśmy, że skoro i tak nie mamy na razie co robić to może spytamy się właścicieli czy nie mieliby nic przeciwko naszemu zamieszkaniu tam przez jedną noc. O dziwo, właściciele od razu się zgodzili! A to był dopiero początek pokazywania ich francuskiej gościnności.
Gdy szykowaliśmy busa do snu oraz rozbijaliśmy namioty pani domu wyniosła dla nas włoską pastę, talerze i różne napoje (mimo, iż na wcześniejsze pytania czy czegoś potrzebujemy kategorycznie odmawialiśmy nie chcąc robić dodatkowego kłopotu). Warto wspomnieć, że miejscowość w której nocowaliśmy znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Cannes i wybrzeża, więc w mocno turystycznym regionie.

Nocleg 8 (Salins-d’Hyères, Francja)
nocleg8
Po doświadczeniach z poszukiwania wcześniejszego noclegu postanowiliśmy sprawdzić czy inni Francuzi też są tak gościnni, czy po prostu dzień wcześniej mieliśmy dużo szczęścia. Po zjechaniu z głównej drogi w okolicach Salins-d’Hyères pojechaliśmy trochę boczną drogą, aż zobaczyliśmy w oddali duży dom, do którego prowadziła około 300 metrowa droga wewnętrzna opatrzona znakami zakazu wjazdu i informacjami o terenie prywatnym. Wspólnie z Kasią postanowiliśmy udać się pieszo i zapytać właścicieli czy możemy rozbić się na ziemi przed posiadłością. Właścicielką domu i owego terenu okazała się przemiła starsza pani, która mieszkała tam samotnie. Gdy usłyszała o naszym projekcie bardzo się zaciekawiła i powiedziała abyśmy rozbili obóz w jej ogrodzie obok domu. Byliśmy w szoku, sami powątpiewaliśmy w taki scenariusz, a reszta ekipy uważała pójście do właściciela za stratę czasu, bo mając taki dom na pewno nie zgodzi. Co ciekawe starsza pani mówiła tylko po francusku (jak sama powiedziała zna angielski ale nie lubi mówić w tym języku), my natomiast posługiwaliśmy się angielskim, odrobinę francuskim i ponadnarodowym językiem gestów 🙂

Nocleg 9 (Carcassone, Francja)
nocleg9
Zdumieni gościnnością francuzów oraz utrudnieniami związanymi z rozbijaniem się na dziko (zamknięte wiele dróg, brak możliwości wjazdów do lasów ze względu na zagrożenie pożarowe) w Carcassone postanowiliśmy szukać noclegu sprawdzoną przez nas wcześniej metodą. Pierwsza osoba, której spytaliśmy się czy możemy się rozbić na polu nieopodal jego domu również zaprosiła nas do swojego ogrodu! Osobą tą okazał się przemiły Oliver, który jest producentem lokalnych napojów gazowanych Boissons Ortiz, które serdecznie polecam. Wieczór spędziliśmy na rozmowie z Oliverem oraz jego żoną, byli bardzo zainteresowani naszą wyprawą, a my tym co oni mają nam ciekawego do powiedzenia na temat Francji.

Nocleg 10 (Organyà, Hiszpania)
nocleg10
Kolejnego noclegu szukaliśmy w nocy. Jak się później okazało był to jeden z najpiękniejszych noclegów, które znaleźliśmy. Gdy kładliśmy się spać widzieliśmy jedynie niewyraźne zarysy gór i słyszeliśmy dzwoneczki owiec z pobliskiego pastwiska. Gdy się obudziliśmy naszym oczom ukazał się niesamowity widok.

Nocleg 11 (sad limonkowy za Barceloną, Hiszpania)
Kolejnego noclegu również przyszło nam szukać w ciemności, ze względu na to że bardzo zależało nam na obejrzeniu Barcelony nocą. Rozbiliśmy się w małym sadzie limonkowym kilkaset metrów od drogi z Barcelony do Walencji. Rano spotkaliśmy właściciela, który przyjechał wykonywać w sadzie jakieś prace – nie miał on jednak nic przeciwko naszemu samowolnemu rozbiciu się na jego terenie.

Nocleg 12 (okolice Vall d’Uixo, Hiszpania)
Poszukiwania dwunastego noclegu kolejny raz nie należały do najłatwiejszych. We znaki dawał się górski teren, duże różnice poziomów oraz kręte, wąskie i strome drogi. Klimat zaczął być coraz bardziej suchy i surowy, a rodzaj budownictwa w okolicy obrazował duże różnice gospodarcze pomiędzy bogatą Katalonią, a tą zdecydowanie biedniejszą częścią Wspólnoty Walencji. Sprawy nie ułatwiał fakt, że posiadaliśmy jedynie mapę w wersji papierowej, na której nie było zaznaczonych mniejszych miejscowości, a drogi którymi się poruszaliśmy były na tyle boczne, że czasami nie było na nich asfaltu, a tym bardziej znaków o najbliższych miejscowościach. Ostatecznie po dość długich poszukiwaniach postanowiliśmy skierować się ku autostradzie A23, gdzie w pobliżu jednego z jej zjazdów znaleźliśmy miejsce pozwalające na rozbicie obozu.

Nocleg 13 (Calp, Hiszpania)
nocleg13
Nasz kolejny nocleg był w miejscu bardzo popularnym szczególnie wśród tych bogatszych turystów oraz nadal w dość górzystym terenie. Bogatsi o doświadczenia z Włoch oraz z dnia poprzedniego postanowiliśmy, że tym razem zanocujemy na plaży. Tak też zrobiliśmy, ze względu na dobrą pogodę i wysoką temperaturę czwórka śpiąca na plaży zrezygnowała z namiotów i spała pod gołym niebem. Nocujący w busie znajdowali się około 150 metrów od plaży na bezpłatnym parkingu przy ulicy, z której rozciągał się piękny widok na Penyal d’Ifac. Dzięki takiemu rozwiązaniu noclegu mogliśmy pozwolić sobie na nocny spacer po Calp oraz poranną kąpiel w morzu.

Nocleg 14 (Lorca, Hiszpania)
nocleg14
Poszukiwania czternastego miejsca na rozbicie obozowiska poszły dosyć gładko. Teren był już zdecydowanie bardziej płaski, chociaż nadal byliśmy otoczeni niewysokimi górami. Zjeżdżając z głównej drogi w okolicach miejscowości Lorca znaleźliśmy ścięte pole kilkaset metrów od jakiegoś kempingu. Miejsce to w stu procentach spełniało nasze oczekiwania, a co najważniejsze nie musieliśmy się zbyt męczyć, aby je znaleźć.

Nocleg 15 (Granada, Hiszpania)
nocleg15
Poszukiwania noclegu w okolicach Granady również nie należały do najłatwiejszych – główną przeszkodą było oczywiście niekorzystne ukształtowanie terenu. Ostatecznie znaleźliśmy odpowiedni kawałek łąki, która była zasłonięta przez drzewa, niestety ze względu na stromy podjazd nie mogliśmy na niej zaparkować busa. Postanowiliśmy zatrzymać się busem około 200 metrów dalej pomiędzy kilkoma drzewami a opuszczonym domem  (tak można było wywnioskować po tym, że nie był wykończony, miał kraty i raczej nie wyglądał na zamieszkały). W środku nocy obudził nas odgłos silnika samochodowego oraz światła. Jak się okazało dom rzeczywiście nie był zamieszkały, ale jego garaże służyły do przechowywania sprzętu rolniczego. Słysząc silnik szybko ubrałem buty i wyszedłem porozmawiać z właścicielami, w końcu ktoś mógł się wkurzyć, że obok jego posiadłości powstał nielegalny camping 😉 Będąc bardzo zaspany, po angielsku próbowałem wytłumaczyć co tu robimy, moje tłumaczenia były w sumie niepotrzebne, ponieważ z tego co zrozumiałem wygląd naszego busa wszystko tłumaczy a niespodziewani goście nie mieli zamiaru nawet nas budzić. Kiedy wróciłem do busa odetchnęliśmy z ulgą, że nie trzeba będzie się w środku nocy nigdzie przenosić. Wtedy nasunęło mi się na myśl pytanie „Kto używa sprzętu rolniczego po ciemku i w środku nocy? Pewnie mają tu miejsce jakieś podejrzane interesy”. Myśląc, że jest około godziny trzeciej sięgnąłem po telefon, a moim oczom ukazała się godzina 5:51. Tak dokładnie 5:51, czyli nie taka znowu noc tylko zwykła poranna godzina kiedy często rozpoczyna się pracę. Moje wrażenie dotyczące nocy było spowodowane tym, że wschody słońca w tamtej części Hiszpanii w lipcu mają miejsce około godziny 7, w Polsce natomiast około 2,5 godziny wcześniej

Nocleg 16 (Guadiaro, Hiszpania)
Nasz szesnasty nocleg miał miejsce kilka kilometrów od Gibraltaru, nieopodal małej miejscowości Guadiaro nad rzeką Rio Guadiaro. Miejsce nie należało do najpiękniejszych, woda w rzece była dość mętna, nie zachęcała więc do kąpieli. Jak się okazało oprócz nas, miejsce to spodobało się również szczurom, które podchodziły w nocy do namiotów. Rano kiedy zwijaliśmy obozowisko spotkaliśmy grupę, która z kajakami rozpoczynała w miejscu naszego noclegu spływ.

Nocleg 17 (Dos Hermanas, Hiszpania)
nocleg17
Znalezienie tego miejsca noclegowego nie było trudne. Sad oliwny na rolniczym terenie nieopodal Sewilli wydawał się wręcz idealnym miejscem na nocleg, z jednej strony byliśmy otoczeni przez drzewa,  z drugiej zaś dojazd nie był zbyt wymagający bo poruszaliśmy się już po płaskim terenie. Nocleg ten z pewnością zapamiętamy z powodu pożaru, który miał miejsce kilkaset metrów dalej, a który to my pierwsi zauważyliśmy. Po zjedzonej kolacji, siedząc i rozmawiając zauważyłem sporo dymu a w oddali i języki ognia. Szybko pobiegliśmy w tamtym kierunku, Maciek pobiegł do najbliższego domu, z którego po pewnym czasie wybiegł Hiszpan z baniakami z wodą, którymi udało nam się ugasić zalążek pożaru.

Nocleg 18 (gdzieś w Portugalii)
Poszukiwania osiemnastego noclegu rozpoczęliśmy już kiedy było ciemno ze względu na to, że oglądaliśmy wcześniej zachód słońca nad oceanem na Przylądku Świętego Wincentego oraz robiliśmy pranie w automatycznej pralni jaką napotkaliśmy po drodze w markecie. Początkowo wydawało się, że będziemy mogli zaliczyć ten nocleg do tych z kategorii szybko znalezionych. Z racji, że było już późno rozbiliśmy się na skoszonym polu, które nie było widoczne z drogi, jedynie w oddali znajdował się jeden dom, w którym były zapalone światła. Jak się później okazało prawdopodobnie mieszkańcy tego domu wezwali policję, która obudziła nas około pierwszej w nocy i kazała nam jechać na camping. Z racji, że nie chcieliśmy trafić jeszcze raz na tych samych policjantów musieliśmy wyjechać z dystryktu Faro. Rozbiliśmy drugi obóz około godziny 3 rano na niewielkim górskim restplace gdzie znajdował się jeden stolik oraz dwie ławki i tyle miejsca, że ledwo udało nam się zmieścić busa i dwa namioty. Droga ta była chyba niemal nie uczęszczana, a ostatnie miasteczko jakie widzieliśmy było co najmniej kilka kilometrów wcześniej. Duże oddalenie od wszelkich źródeł światła, przebywanie w górach oraz bezchmurne niebo sprawiły, że po zgaszeniu wszystkich świateł niespodziewanie naszym oczom ukazał się piękny widok nocnego nieba. Był to jeden z najpiękniejszych widoków nocnego nieba, jakie dotychczas widziałem w życiu na co wpływał również fakt, że tego dnia przypadał szczyt aktywności Perseidów czyli tzw. spadających gwiazd.

Nocleg 19 (Figueira de Guincho, Park Natury Sintra-Cascais, Portugalia)
nocleg19
Nasz kolejny nocleg również zaliczyć możemy do tych piękniejszych.  Obozowisko rozbiliśmy nieopodal niewielkiej miejscowości Figueira de Guincho znajdującej się w Parku Natury Sintra-Cascais. Nasz obóz miał widok na ocean, od którego znajdowaliśmy się około 300 metrów, niewiele bo około 3 kilometrów dalej znajdował się natomiast Cabo de Roca. Na tą jedną noc byliśmy więc jednymi najdalej wysuniętymi na zachód śpiącymi ludźmi na kontynentalnej Europie 😉

Nocleg 20 (Guia, Pombal, Portugalia)
Nocleg numer dwadzieścia znaleźliśmy u miłej pary pochodzenia francuskiego. Początkowo chcieliśmy rozbić się na polu, które znajdowało się nieopodal ich domu. Poszliśmy więc spytać się właścicieli o pozwolenie, jak się okazało działka nie należała do nich, ale do ich sąsiadów. Pan domu powiedział, że pójdzie z nami spytać się sąsiada czy możemy tam zanocować, kiedy okazało się że sąsiadów nie ma powiedział że jeśli chcemy możemy rozbić obozowisko w ich ogrodzie za domem. Ogród mimo, iż był niewielki należał do bardzo zadbanych (zielona trawa jest w tamtym rejonie jest raczej rzadkością, a na jego środku rosła niewielka jeszcze palma przypominająca trochę dużego ananasa).

Nocleg 21 (pozostałości starożytnej wioski, okolice Pontevedry, Hiszpania)
nocleg21
Nasza druga wizyta w Hiszpanii, tym razem jej zielonej części znajdującej się na północnym zachodzie Półwyspu Iberyjskiego rozpoczęła się od noclegu nieopodal miejscowości Pontevedra. Namioty rozbiliśmy na niewielkim pagórku, a bus został zaparkowany kilkanaście metrów niżej. Z tablicy informacyjnej, która znajdowała się nieopodal namiotów wyczytaliśmy, że znajdujemy się na terenie dawnej starożytnej wioski z V w. p. n. e., która stanowiła zalążek kultury Castro. Miejsce mimo, iż nie zapewniało jakichś pięknych widoków z pewnością też należy zaliczyć do ciekawych noclegów właśnie ze względu na jego historię.

Nocleg 22 (Playa del Silencio, Castañeras, Hiszpania)
nocleg22
Nocleg przy plaży kosztował nas dokładnie 1 euro, który musieliśmy zapłacić za możliwość wjazdu na trawiasty parking nieopodal. Był to jeden z najpiękniejszych noclegów podczas naszej pierwszej wyprawy.

Nocleg 23 (San Sebastian, Hiszpania)
nocleg25
Na przedmieściach San Sebastian udało nam się znaleźć, dobre miejsca na rozbicie obozowiska. Było to chyba jakieś niedawno powstałe osiedle, gdzie nie było niemal domów, jedynie infrastruktura drogowa i pojedyncze domki. Miejsce miało jednak jedną wadę, było dobrze widoczne z jedynego w pobliżu domu oraz z prawie nie uczęszczanej znajdującej się przy nim drogi. Na podjeździe domu stał camper, uznaliśmy więc że osoba tam mieszkająca nas zrozumie i nie będzie miała nic przeciwko abyśmy się rozbili nieopodal niej. Wszystko poszło po naszej myśli i mogliśmy w spokoju biwakować.

Nocleg 24 (Donzenac, Francja)
nocleg26
Czy wspominałem już, że Francuzi których spotkaliśmy byli bardzo gościnni? Tak też było w Donzenac, gdzie pewien przemiły ponad 80-letni farmer pozwolił nam rozbić obozowisko na swoim pastwisku niedaleko domu oraz obdarował nas warzywami własnej hodowli.

Nocleg 25 (Belfort, Francja)
Z racji, że wracaliśmy do domu nieco wcześniej w związku z problemami technicznymi auta postanowiliśmy, że nasze kolejne noclegi będą gdzieś przy drogach szybkiego ruchu, aby w razie konieczności łatwo było uzyskać pomoc przy ponownym uruchomieniu auta. Noc spędziliśmy na czymś w stylu niewielkiego MOP-u przed granicą z Niemcami.

Nocleg 26 (MOP na A4, Polska)
Nasz ostatni nocleg również miał miejsce na MOP-ie, tym razem jednak w Polsce. Miejsce chociaż było dużo większe od tego na, na którym spędziliśmy noc dzień wcześniej było zdecydowanie gorsze. Łazienki mimo, iż tam się znajdowały były zamknięte, w związku z czym trzeba było bardzo uważać pod nogi w ich okolicach. Po MOP-ie walało się dużo różnego rodzaju śmieci, ponieważ wszystkie pojemniki w zasięgu wzroku były przepełnione. Chyba najgorsze miejsce na nocleg ze wszystkich, które odwiedziliśmy. Nie spędziliśmy tu jednak dużo czasu, bo raptem kilka godzin na sen, aby ruszyć w dalszą drogę.

Komentarze

Komentarzy