RoadTrip No.5: Dzień 20

Dwudziesty dzień podróży rozpoczęliśmy o godzinie 6:30. Tak wczesna pora, o której wstaliśmy spowodowana była chęcią zdobycia tego dnia Języka Trolla (Trolltungi), czyli skały do której dojście i zejście zajmuje razem około 10 godzin marszu. Rano przygotowaliśmy makaron i sos pomidorowy. Naładowało nas to energią na długą wędrówkę. Klaudia ugotowała też kupione dzień wcześniej jajka […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 19

Dziewiętnasty dzień rozpoczęliśmy nieco później niż większość dni na wyprawie. Pobudka około godziny 8:30 oraz wyjazd przed 11:30 spowodowane były planami na ten dzień. Tym razem nie mieliśmy na celu żadnego zwiedzania, chcieliśmy jedynie przejechać około 300 kilometrów w okolice Oddy, aby nazajutrz wejść na Język Trolla (wejście i zejście tam zajmuje około 9-12 godzin). […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 18

Osiemnastego dnia o godzinie 7:30 obudziło nas piękne słońce. Pogoda była chyba najlepsza od czasu naszej wizyty na Przylądku Północnym. Zbieranie się zajęło nam wyjątkowo długo, bo wyjechaliśmy około godziny 10:10. Słoneczna pogoda bardzo rozleniwia, więc niektóre czynności wykonywane w deszczu zajmują dwa razy mniej czasu. Pierwsze kilkadziesiąt kilometrów pokonywaliśmy drogą widokową nr 55. Droga […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 17

Dzień siedemnasty zaczęliśmy od pobudki około godziny 8:00, tak aby zdążyć na prom o godzinie 10:00. W normalnych okolicznościach musielibyśmy wstać co najmniej godzinę wcześniej, tym razem nie musieliśmy jednak zwijać namiotów, pakować bagażnika dachowego i przygotowywać w deszczu zupek chińskich. Rano zastaliśmy na stole przygotowane śniadanie, które zjedliśmy wspólnie z Marcinem (Joanna zaczynała pracę […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 16

Szesnasty dzień rozpoczęliśmy od pobudki o godzinie 8:00. Niestety w nocy padało, więc pranie, które zostało rozwieszone poprzedniego dnia nie było ani odrobinę bardziej suche niż wieczorem. Zebranie się zajęło nam wyjątkowo długo, bo wystartowaliśmy dopiero o 10:30. Naszym pierwszym celem była Droga Atlantycka (Atlantic Road), do której musieliśmy przejechać około 200 kilometrów. Ruszyliśmy w […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 15

Piętnastego dnia naszej wyprawy wróciliśmy do normy, jeśli chodzi o godzinę porannego wstawania. Pobudka przed 8:00, następnie szybkie śniadanie i wyjazd w kierunku Trondheim o godzinie 8:50, które przyśpieszyły niewielkie opady i dość nieprzyjemna pogoda. Do Trondheim mieliśmy około 400 kilometrów. Po drodze znajdujemy prysznic na stacji benzynowej, za który płacimy po 10 NOK (ok. […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 14

Czternasty dzień rozpoczęliśmy wyjątkowo późno. Pobudka lekko przed godziną 12:00 i wyjazd około 13:00 spowodowany był zmęczeniem dniem poprzednim oraz godzinami tworzenia się wirów wodnych w Saltstraumen, które były naszym pierwszym celem. Niestety rano, o ile godzinę 12:00 można tak nazwać padał deszcz. Saltstraumen zwane rajem wędkarzy to miejsce, gdzie tworzą się kilkumetrowe wiry wodne. Wiry […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 13

Trzynasty dzień podróży był bez wątpienia jednym z najintensywniejszych jak dotąd. Obudziliśmy się około godziny 7:30, aby zjeść śniadanie i wyruszyć w dalszą drogę o godzinie 9:00. Rano było pochmurno, lecz nadal nie padało. Jako pierwsze odwiedziliśmy oddalone około 30 kilometrów od naszego miejsca noclegowego Muzeum Wojny w Svolvaer. Muzeum mimo kilku niewielkich pomieszczeń mieści […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 12

Dwunasty dzień rozpoczęliśmy od pobudki około godziny 8:00. Po porannym ogarnięciu się oraz przygotowaniu zupek chińskich na śniadanie wyruszyliśmy w kierunku Narwiku. Aby dostać się do miasta, o które rozegrała się ważna bitwa w 1940 roku musieliśmy cofnąć się około 50 kilometrów – pierwszy raz mieliśmy okazję jechać płatnym odcinkiem norweskiej drogi. Tunel, przez który […]

Czytaj więcej...
RoadTrip No.5: Dzień 11

Jedenastego dnia podróży wstaliśmy około 7:00, na śniadanie przyrządziliśmy kaszę kuskus wraz ze złowionymi wczoraj dorszem i czerniakiem.  Każdy z ekipy jadł czerniaka pierwszy raz i chyba wszyscy uznali, że jest to ryba lepsza od dorsza. Pogoda niestety nie napawała optymizmem, mimo iż nie padało to była duża mgła i wilgotność powietrza. Wyjechaliśmy około godziny […]

Czytaj więcej...